Joanna Kurowska o smakach i spotkaniach z przyjaciółmi

Joanna Kurowska pokazuje, że można łączyć różnorodne smaki, nie rezygnując przy tym z tych, które przywołują wspomnienia z dzieciństwa. Podkreśla, że najlepsze jedzenie nie musi być zawsze wyrafinowane. Kluczowe jest bowiem to, z kim dzieli się posiłek. Wyjście do restauracji ze znajomymi traktuje jako rytuał, który pozwala im na chwilę zatrzymać się i cieszyć wspólnym czasem.

Kulinarny eksperymentator

– Kocham polskie smaki, ale jestem również otwarta na różnorodność kultur i odkrywanie nowych potraw. Staram się iść z duchem czasu i łączyć różne smaki. Moja babcia pewnie by się zdziwiła, gdyby wiedziała, że łączę kurczaka z ananasem i kukurydzą – mówi Joanna Kurowska.

Podczas swoich zagranicznych podróży aktorka chętnie próbuje lokalnych specjałów, odkrywa nietypowe połączenia składników i przywozi z nich mnóstwo kulinarnych inspiracji. Niektóre z tych doznań stara się przenieść do swojej kuchni.

Inspiracje z podróży

– Ostatnio w Grecji odkryłam, jak pyszne są dalmadakia, czyli ryż zawinięty w liściach winogron. Zastanawiam się, jak to robią? Próbowałam to odtworzyć, ale mi nie wyszło. Uwielbiam odkrywać różne kuchnie, jak portugalska czy amerykańska, i często tylko tam smakuje mi to, co próbuję. Na przykład cebula cukrowa w panierce. Kupiłam taką samą mąkę w Chicago, ale również nie udało mi się uzyskać podobnego efektu – dodaje.

Joanna Kurowska z radością testuje kulinarne nowinki z różnych zakątków świata, ale często wraca również do smaków swojego dzieciństwa. Jej otwartość na nowe kuchnie nie oznacza, że zapomina o kulinarnych korzeniach.

Powroty do korzeni

– Pochodzę z Kaszub i u nas ryby podawano na słodko, więc szwedzka kuchnia nie jest mi obca. Do śledzi dodaje się dużo cukru, cebulę i ocet, co przypomina mi kaszubskiego śledzia. Lubię takie połączenia, bo są mi bliskie. Jednak śledź w czekoladzie to już dla mnie przesada, tego bym nie spróbowała – mówi.

Spotkania w ulubionych miejscach

Aktorka przyznaje, że chętnie korzysta z uroków jedzenia na mieście. Nie mogło jej więc zabraknąć na jubileuszu 20-lecia warszawskiej restauracji Czerwony Wieprz, która stała się nieodłącznym elementem gastronomicznej i towarzyskiej mapy Warszawy. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w stolicy, znane nie tylko w Polsce, ale i na świecie. „The New York Times” wymienia je jako jeden z 10 powodów, dla których warto odwiedzić Warszawę i skosztować specjałów polskiej kuchni.

– Czerwony Wieprz to doskonała restauracja, która zawsze utrzymuje wysoki poziom. Gdy zamawiasz tatara, to jest to prawdziwy tatar, a flaki są zawsze smaczne – mówi.

Artystka ceni sobie wspólne posiłki i radość z towarzystwa przyjaciół. Jej zdaniem nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólny stół.

Rytuały towarzyskie

– Stół rzeczywiście łączy ludzi. Tutaj w Czerwonym Wieprzu spotykamy się z Wojtkiem Gąssowskim i Justynką Gąssowską. Uwielbiamy odwiedzać lokale. Z moimi przyjaciółkami ustaliłyśmy, że musimy spotykać się raz w tygodniu, nie może być tak, że nie widujemy się, bo wszystkie pracują. Mieszkam na wsi, więc dla mnie to jest wielkie wyjście – wyznaje Joanna Kurowska.

Choć warszawska scena gastronomiczna jest bardzo bogata, Joanna Kurowska zaznacza, że nie zamierza przenosić się do stolicy. Odkryła radość życia na peryferiach i docenia tę sielską atmosferę.

Życie poza miastem

– Jestem zakochana w życiu poza Warszawą, więc zmuszam się do wychodzenia. Kiedyś mieszkałam w Warszawie, przy Placu Unii Lubelskiej, na Sadybie, w Wilanowie, ale ten czas już minął. Teraz potrzebuję regeneracji, bo bardzo dużo pracuję. Właśnie zakończyłam film, w którym miałam 200–300 statystów, więc teraz muszę się wyciszyć. Potrzebuję zieleni, przestrzeni, zmieniających się pór roku, bo inaczej czuję, że umieram – dodaje.

źródło: newseria.pl

Related Posts

Poszukiwanie talentów do „Oskara i pani Róży”

Opowieść o młodym chłopcu zmagającym się z chorobą, który stara się zgłębić otaczający go świat oraz odnaleźć sens w codziennym życiu, skłania do głębokiej refleksji na temat życia, relacji międzyludzkich…

Refleksje nad egzystencją w Muzeum Rzeźby

Ekspozycja w Muzeum Rzeźby łączy w sobie fotoporcelanę nagrobną autorstwa Mariusza Filipowicza oraz maski pośmiertne Alfonsa Karnego. Ta unikalna aranżacja stwarza przestrzeń do głębokiej refleksji na temat przemijania, pamięci oraz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *