Polacy czekają na diagnozę POChP nawet 14 lat

Blisko 60% pacjentów z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP), którzy wzięli udział w badaniach Fundacji „To Się Leczy”, czekało na diagnozę dłużej niż rok. Co trzeci z nich zmagał się z brakiem rozpoznania przez okres od czterech do 14 lat lub dłużej. Opóźniona diagnoza lub brak rozpoznania mogą skutkować częstszymi hospitalizacjami oraz pogorszeniem stanu płuc. Dla niektórych chorych z ciężką formą POChP dostępne są terapie biologiczne, które zmieniają podejście do leczenia tej choroby, jednak w Polsce nie są one refundowane.

Charakterystyka POChP

Przewlekła obturacyjna choroba płuc to schorzenie, które prowadzi do trwałego ograniczenia przepływu powietrza przez drogi oddechowe. Najczęściej jest związana z długotrwałą ekspozycją na dym tytoniowy, ale na jej rozwój wpływają także zanieczyszczenie powietrza oraz czynniki zawodowe. Objawy, takie jak duszność i przewlekły kaszel, mogą rozwijać się przez wiele lat.

Statystyki i diagnoza

Z danych Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc wynika, że w Polsce około 2 miliony ludzi cierpi na POChP, a ponad 35% z nich nie ma postawionej diagnozy. Zgodnie z najnowszymi informacjami WHO, POChP jest trzecią najczęstszą przyczyną zgonów na świecie, odpowiadając za 3,4 miliona zgonów w 2023 roku, co stanowi około 6% wszystkich przypadków śmierci.

„Czas diagnostyki jest bardzo długi. Pacjenci często zgłaszają się do lekarzy z opóźnieniem, a sama diagnostyka trwa od roku do nawet 14 lat. To poważny problem, ponieważ im wcześniej rozpoznamy POChP i rozpoczniemy leczenie, tym większe szanse na zahamowanie rozwoju choroby i poprawę jakości życia” – zaznacza Marek Kustosz, prezes Fundacji „To Się Leczy”.

Wyniki ankiety wśród pacjentów

Fundacja przeprowadziła ankietę wśród pacjentów z POChP, której wyniki pokazują, że niemal 60% z nich czekało na diagnozę dłużej niż rok, a dla co trzeciego czas ten wyniósł od czterech do 14 lat lub więcej. Eksperci podkreślają, że spirometria, proste badanie wykonywane w gabinecie lekarskim, mogłaby umożliwić wczesne wykrycie choroby u osób z objawami i czynnikami ryzyka. Kluczowe jest zwiększenie świadomości zarówno wśród pacjentów, jak i personelu medycznego.

Problemy związane z leczeniem

Aż 79% ankietowanych uznało duszność za największy problem związany z chorobą, a 65% nie było zadowolonych z efektów leczenia. Lekarze zwracają uwagę, że zaostrzenia choroby stanowią największe zagrożenie, mogące prowadzić do pogorszenia funkcji płuc i hospitalizacji. Z ankiety wynika, że w ciągu ostatniego roku 80% pacjentów doświadczyło przynajmniej jednego zaostrzenia, a 43% – co najmniej dwóch. Tylko 38% respondentów zadeklarowało, że wie, czym jest zaostrzenie i jak je rozpoznać.

„Pacjenci nie mają stałego kontaktu z personelem medycznym. W przypadku pogorszenia stanu zdrowia są pozostawieni sami sobie. Często czekają, aż dolegliwości staną się na tyle poważne, że udają się do szpitala. To nie jest właściwe podejście; pacjenci powinni mieć stały kontakt z opieką medyczną, aby unikać zaostrzeń i wiedzieć, jak postępować w sytuacji kryzysowej” – zauważa Marek Kustosz.

Problemy emocjonalne pacjentów

Co trzeci pacjent wskazywał na lęk, stres lub obniżony nastrój jako istotne problemy związane z chorobą. „Pacjent czuje się zagrożony swoim zdrowiem, często pozostaje w domu, bez kontaktów społecznych. Obraz pacjenta przedstawiony w naszym raporcie to często osoba chora, samotna i bez wsparcia. To jeden z najmocniejszych przekazów, jakie z niego wynikają” – mówi prezes Fundacji „To Się Leczy”.

Ekonomiczne aspekty POChP

Z danych Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca wynika, że koszty społeczne związane z POChP w Polsce szacuje się na około 16 miliardów złotych rocznie, co jest prawie trzykrotnie wyższą kwotą niż w przypadku astmy, której koszty wynoszą 5,7 miliarda złotych. Nowoczesne terapie, w tym leki biologiczne, mogą zredukować liczbę zaostrzeń i hospitalizacji w najcięższych przypadkach.

„Leki biologiczne otwierają nową erę w leczeniu: przechodzimy od terapii objawowej opartej na kortykosteroidach do leczenia ukierunkowanego na konkretne mechanizmy zapalne” – komentuje Hubert Godziątkowski ze Stowarzyszenia Pacjentów z Chorobami Cywilizacyjnymi. „W Polsce mamy możliwość wdrażania nowych terapii. Mamy doświadczenia z lekami biologicznymi w takich schorzeniach jak astma oskrzelowa, atopowe zapalenie skóry czy polipy nosa, gdzie programy lekowe funkcjonują i leki są dostępne dla pacjentów. Niestety, w przypadku przewlekłej obturacyjnej choroby płuc pacjenci wciąż nie mają dostępu do nowoczesnych terapii biologicznych”.

„Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego, mimo że leczenie jest rekomendowane i ma solidne podstawy naukowe, nie mamy programów lekowych dla tej grupy pacjentów. To stanowi poważne wyzwanie, ponieważ stan budżetu nie powinien decydować o tym, że pacjenci z jedną chorobą otrzymują leczenie biologiczne, a ci z inną, mimo że równie skuteczną, już nie” – mówi prof. dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka, członek zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

Skuteczność terapii biologicznych

Z badań III fazy, takich jak BOREAS i NOTUS, które objęły ponad 1,8 tys. pacjentów i zostały opublikowane w „New England Journal of Medicine”, wynika, że terapia biologiczna zmniejsza częstość umiarkowanych i ciężkich zaostrzeń, poprawia funkcje płuc oraz łagodzi duszność. Jest to szczególnie istotne, ponieważ badania dotyczyły pacjentów, u których standardowe leczenie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.

W Polsce złożono wniosek o refundację leku w ramach programu „Leczenie chorych z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc”. Mimo pozytywnej oceny skuteczności klinicznej, prezes AOTMiT w maju br. wydał negatywną rekomendację w sprawie finansowania leku ze środków publicznych.

„To leczenie nie jest przeznaczone dla wszystkich chorych. Istnieją określone immunologiczne wymagania, które muszą być spełnione, a także odpowiedni typ zapalenia i ciężkość choroby. Dla pacjentów, którzy spełniają te kryteria, leki te mogą być bardzo pomocne. Powinniśmy znaleźć możliwości dla tej wyselekcjonowanej grupy, aby uzyskać odpowiednie wsparcie” – mówi prof. Tadeusz Zielonka.

POChP to niejednorodna choroba. U części pacjentów występuje zapalenie typu 2, którego jednym z markerów jest podwyższony poziom eozynofilów we krwi. Terapie biologiczne są badane i stosowane u wybranej grupy pacjentów z takim profilem choroby oraz nawracającymi zaostrzeniami. Ich działanie polega na blokowaniu wspólnego receptora dla interleukiny-4 i interleukiny-13, kluczowych mediatorów zapalenia typu 2.

Eksperci podkreślają, że leczenie biologiczne może przynieść znaczące zmiany w podejściu do POChP, które dotychczas było traktowane dość jednostronnie, niezależnie od mechanizmu choroby konkretnego pacjenta. Wreszcie będzie można postrzegać to jako grupę schorzeń o różnych mechanizmach, które wymagają różnych metod terapii.

źródło: newseria.pl

Related Posts

Podlaski program wsparcia stypendialnego 2026

W bieżącym roku zakończono III edycję „Podlaskiego programu wsparcia stypendialnego uczniów szkół i placówek systemu oświaty prowadzących kształcenie ogólne”. W sumie wpłynęło 1345 wniosków stypendialnych. Z tego 38 wniosków nie…

7 mln zł na innowacyjne projekty w łomżyńskich szkołach

Wartość całego projektu oscyluje wokół 7 milionów złotych, z czego ponad 6,1 miliona złotych pochodzi z Funduszy Europejskich na lata 2021-2027. Miasto dołoży do tego 800 tysięcy złotych. Wsparcie dla…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *