Projekt „Szekspir w Parku” to jedno z najchętniej wybieranych letnich wydarzeń teatralnych w Warszawie. W jego ramach łączy się klasykę literatury z naturą oraz atmosferą wspólnego obcowania z kulturą pod otwartym niebem. Aktorzy czują się w plenerze swobodnie, a mimo sporadycznych przerw w spektaklach spowodowanych burzami czy problemami technicznymi, nie postrzegają tych sytuacji jako klęski. Jak zauważa jeden z aktorów, relacje z widzami w takich okolicznościach stają się kluczowe.
Klasyka w nowym świetle
Przeniesienie przedstawień do parku sprawia, że klasyka literacka staje się bardziej dostępna i przestaje być kojarzona z elitarnym środowiskiem. Wydarzenie to wpisuje się w letni relaks i stanowi doskonałą okazję na ciekawe spędzenie czasu wolnego.
– Klucz do sukcesu „Szekspira w Parku” tkwi w tym, że jest to projekt skierowany do szerokiej publiczności, a odbywa się latem, gdy na teatralnej mapie jest mniej propozycji. To wydarzenie na świeżym powietrzu, które ma luźniejszy charakter, co sprawia, że atmosfera piknikowa przyciąga tłumy – mówi aktor.
Współczesność klasyki
W jubileuszowej edycji na afiszu znalazły się dwie komedie oparte na motywie zamiany tożsamości, który jest jednym z ulubionych zabiegów dramaturgicznych Szekspira. Tegoroczna premiera „Komedii omyłek” oraz powracający po sukcesie „Wieczór Trzech Króli” pokazują, że te dzieła wciąż są aktualne. Choć zmieniły się stroje i tempo życia, ludzkie słabości, takie jak pomyłki czy zazdrość, wciąż bawią widzów. Kiedy 2 tys. osób w wilanowskim parku reaguje na te same sceny, jest to jasny sygnał, że humor Szekspira wciąż pozostaje aktualny. Otwarta przestrzeń oraz bezpośredni kontakt z publicznością sprzyjają wymianie emocji.
Bezpośredni kontakt z publicznością
– W plenerze jesteśmy w bliskim kontakcie z widzami, co sprawia, że ich reakcje są dla nas niezwykle ważne. Stawiamy na to, aby nasza sztuka była jak najbliżej publiczności, a czasami nawet angażujemy ich do przedstawienia. Często najmłodsi widzowie chętnie podpowiadają, gdzie kto się ukrył – dodaje aktor.
Nieprzewidziane sytuacje
Jak przyznaje aktor, podczas spektakli plenerowych nie brakuje niespodziewanych sytuacji, jednak zespół aktorski jest na tyle doświadczony, że potrafi sobie z nimi poradzić. Traktują je jako część przedstawienia, a nie przeszkodę.
– Czasami zdarzają się nieprzewidziane wydarzenia, które potrafimy zamienić w atut. Bywało, że aktorowi przestał działać mikroport, a czasami burza przerywała spektakl. Publiczność zdążyła się już przyzwyczaić do takich sytuacji przez lata – opowiada.
Wyzwania związane z upałami
Chociaż spektakle odbywają się na świeżym powietrzu, aktorzy nie rezygnują z kostiumów, choć w upalne dni może być to wyzwaniem. Michał Podsiadło przyznaje, że w wysokich temperaturach nie zawsze czują się komfortowo.
– Staramy się regularnie pić chłodne napoje izotoniczne i dbać o formę, co pomaga nam przetrwać trudne warunki atmosferyczne. Choć 32 stopnie o 20:00 to nie lada wyzwanie, nie traktujemy tego jako przeszkodę – podsumowuje aktor.
źródło: newseria.pl





