Wokalista Po Prostu Damian wyraża swoje niezadowolenie z tego, że nowoczesne technologie, zamiast wspierać proces twórczy w muzyce, stają się coraz częściej narzędziem zastępującym artystów. Na platformach streamingowych lądują utwory, a nawet całe albumy generowane przez sztuczną inteligencję, a wytwórnie muzyczne czerpią z tego ogromne zyski. Damian podkreśla, że artyści, którzy wkładają czas, pieniądze i emocje w swoją twórczość oraz starają się przyciągnąć uwagę słuchaczy, są w niekorzystnej sytuacji.
Nieprzerwana pasja mimo wyzwań
Pomimo tych obaw, artysta nie zamierza rezygnować z własnej ścieżki kariery. Skupia się na rozwoju, planuje nowe wydania i poszukuje innowacyjnych pomysłów, aby dotrzeć do szerszej publiczności.
– Mój najnowszy utwór „Mamy czas” wciąż jest grany w największych rozgłośniach radiowych. Wydałem go w październiku ubiegłego roku. Po krótkiej przerwie muzycznej nagrałem nowy kawałek, ale pewnie wstrzymam premierę do września, bo teraz mamy sezon ogórkowy. Planów jest wiele, które mogą się spodobać Polakom, ale nigdy nie skreślę disco polo – mówi Damian.
Obawy o przyszłość rynku muzycznego
Artysta nie ukrywa, że rozwój sztucznej inteligencji znacząco wpływa na rynek muzyczny, narażając twórców na nowe wyzwania. Codziennie do serwisów streamingowych trafiają setki utworów stworzonych przez AI, które konkurują z oryginalną muzyką.
– Przyznaję, że AI delikatnie mnie załamało i to, że wielu artystów podąża w tę niekorzystną stronę. Codziennie na Spotify i innych platformach pojawia się 50 tysięcy kawałków stworzonych przez sztuczną inteligencję. To obniża morale tych, którzy inwestują w swoje utwory, bo ich produkcja jest kosztowna, a nie wynosi 2, 3 czy 4 tysiące złotych, lecz znacznie więcej, nie wspominając o wydatkach na marketing czy teledyski – dodaje.
Problemy z uznawaniem prawdziwej wartości twórczości
Damian zauważa, że istnieją już płyty w pełni stworzone przez AI, co sprawia, że długotrwała praca prawdziwych artystów nad utworami oraz kosztowne produkcje często przegrywają z materiałami stworzonymi szybko i tanio.
– Takie płyty już są, a ludzie ich słuchają przez platformy streamingowe. Wytwórnia na „K” zarabia na tym ogromne pieniądze, sięgające ponad 200 tysięcy, nie jestem pewien, czy to złotówki, czy dolary. My musimy intensywnie pracować, aby znaleźć się na edytorskich playlistach, takich jak Polskie Hity czy New Music Friday Polska, aby cokolwiek zyskać, podczas gdy utwory śpiewane przez AI i ich aranżacje powstają znacznie szybciej – zaznacza.
Granice korzystania z AI w twórczości
Po Prostu Damian uważa, że nowe technologie mogą być wykorzystywane w pracy nad nowymi utworami, jednak pełne zlecanie ich tworzenia AI jest dla niego nie do zaakceptowania.
– Możemy korzystać z narzędzi AI jako wsparcia, na przykład gdy mamy pomysł na utwór, ale nie jesteśmy pewni, jak miałby brzmieć, to możemy je wykorzystać. Jednak nie wyobrażam sobie, by całe utwory były tworzone przez sztuczną inteligencję. To jest dla mnie parodia. Komputer nie wyrazi emocji ani wielu innych aspektów, które są domeną człowieka, i w tej kwestii AI nas nie zastąpi – tłumaczy.
Brak przejrzystości w materiałach AI
Artysta podkreśla, że w przypadku materiałów stworzonych przez AI brakuje przejrzystości. Słuchacze często nie są świadomi, czy mają do czynienia z utworem stworzonym przez człowieka, czy przez sztuczną inteligencję, ponieważ takie dzieła nie są odpowiednio oznaczane.
– Utwory AI prawie nigdy nie są oznaczane. Można powiedzieć, że niektórzy poszli na łatwiznę, ponieważ utwory AI są podpisywane, mają autorów, kto wymyślił tekst, a wiadomo, że tekst napisał ChatGPT lub Gemini. To nie jest prawnie uregulowane, więc apeluję do naszego rządu, aby podjął jakieś działania w tej sprawie, zwłaszcza do Ministerstwa Kultury, które nic nie robi. Siedzicie w Sejmie i bierzecie nasze pieniądze, więc czas się wziąć do roboty – kończy Damian.
źródło: newseria.pl





