Piosenkarka Maria Sadowska podkreśla, że budowa jej nowego domu była niezwykle istotnym projektem. Obecnie cieszy się przestrzenią, która stała się dla niej nie tylko miejscem zamieszkania, ale także azylem, pozwalającym na spojrzenie na codzienność z innej perspektywy. Artystka zaznacza, że w swoim nowym miejscu stara się zachować dystans do świata show-biznesu oraz ma nadzieję, że w tej swobodnej atmosferze zrealizuje kolejne muzyczne projekty.
Radość z nowego domu
– Ten dom bardzo mnie pocieszył, w tym roku spędzamy w nim pierwsze lato. On daje mi bardzo dużo szczęścia, uziemienia i dystansu do szalonego świata showbiznesu. Można na to wszystko popatrzeć trochę z daleka, wejść rano na golasa do jeziora, popływać, poczuć się sobą i zaakceptować siebie – opowiada Maria Sadowska.
Artystka zwraca uwagę, że jej nowy dom to nie tylko inwestycja, ale także forma twórczości. Proces budowy wymagał od niej czasu, zaangażowania oraz podjęcia wielu decyzji, dzięki czemu mogła obserwować, jak z pierwotnego pomysłu powstaje konkretna, namacalna przestrzeń.
Tworzenie sztuki w życiu codziennym
– Przez całe życie produkowałam rzeczy niematerialne, robiłam filmy, muzykę, nic, czego mogłam dotknąć, nigdy nie zbudowałam nic, co jest trwałe, co stoi po prostu, co jest namacalne. Ten dom budowaliśmy przez prawie siedem lat, więc to bardzo długo trwało. Jest to moje wielkie życiowe przedsięwzięcie. Teraz widzę, że taki dom to też jest jakiś rodzaj sztuki, że tworzysz sztukę życia w takim domu – dodaje artystka.
Jak zaznacza, jej drzwi są zawsze otwarte dla gości. Chętnie zaprasza do siebie różnych twórców.
Spotkania z artystami
– To jest też dom artystów, odwiedzają mnie przyjaciele, muzycy, mam nadzieję, że uda nam się twarzowo spotkać w tym domu i nagrać jakąś fajną piosenkę, bo się namawiamy. Wierzę, że to się uda, wiadomo, że wszyscy jesteśmy zajęci – mówi Sadowska.
Wakacje dla artystów zazwyczaj oznaczają intensywną pracę, dlatego Sadowska miała krótką przerwę kilka tygodni temu.
Krótki wypoczynek
– Udało mi się na chwilę w czerwcu pojechać naszym kamperem z dzieciakami w krótką podróż, a teraz bardzo dużo gramy, co mnie cieszy, że wróciłam do grania. Niestety teraz nie odpoczywam tak, jak bym chciała, ale coś za coś. Natomiast w każdą wolną chwilę możecie mnie znaleźć na Suwalszczyźnie – relacjonuje artystka.
Z okazji powrotu na scenę muzyczną, Sadowska przygotowała dla swoich fanów koncert akustyczny „Kiedy nie ma miłości”, prezentujący największe przeboje z jej ostatnich albumów, skupiający się na pięknych uczuciach. Na scenie towarzyszy jej mąż, Adrian Łabanowski. Podczas występu można usłyszeć również utwory z filmów, które wyreżyserowała, co stanowi podróż przez etapy jej życia i twórczości.
Specjalny koncert akustyczny
– Jest to bardzo specjalny koncert akustyczny na „pięćdziesiątkę”, w którym nie tylko gram i śpiewam, ale też opowiadam historie z życia kobiety, artystki, reżyserki, muzyka. Myślę, że to jest ciekawe. Niektórzy mówią, że to jest trochę jak kabaret, trochę jak wizyta u psychologa. Bardzo się cieszę, ponieważ gramy te koncerty w małym, kameralnym składzie, co wymaga trochę zadumy, skupienia. I ja, która zawsze jeździłam z wielkim zespołem, robiłam dużo hałasu, teraz zapraszam na całkowicie inny koncert – dodaje Sadowska.
Najbliższy koncert Marii Sadowskiej zaplanowano na 28 listopada 2026 roku w Białymstoku.
źródło: newseria.pl





